Chemia w branży sprzątającej – lekcja z Katalonii i wyzwania dla Polski

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp
Chemia w branży sprzątającej

W czerwcu 2025 roku świat obiegła kolejna spektakularna informacja z Półwyspu Iberyjskiego. Tym razem nie o braku prądu, a o pożarze zakładu chemikaliów basenowych w Katalonii, w wyniku którego powstała toksyczna chmura i konieczna była ewakuacja okolicznych mieszkańców.

Czytaj atrykuł o pożarze

Media społecznościowe zalały zdjęcia i nagrania pokazujące gęsty dym unoszący się nad miastem, relacje mieszkańców zamkniętych w domach i informacje o odwołanych wydarzeniach. Zdarzenie miało miejsce w kraju należącym do Unii Europejskiej, w regionie o wysokich standardach bezpieczeństwa i rozwiniętej infrastrukturze, a mimo to doszło do sytuacji zagrażającej zdrowiu tysięcy osób.

Zobacz relacje mieszkańców

Ta tragedia powinna być dla polskiego rynku sprzątania wyraźnym sygnałem ostrzegawczym. W branży, w której na co dzień używa się chemii o właściwościach drażniących lub żrących, a czasem także toksycznych, łatwo zapomnieć, że nawet pozornie proste środki do czyszczenia basenów czy podłóg mogą stanowić realne zagrożenie. Zbyt często szkolenia pracowników ograniczają się do spełnienia wymogów minimalnych, określonych w przepisach BHP. Tymczasem incydent w Katalonii pokazuje, że takie podejście jest niewystarczające, a brak zaawansowanej wiedzy i praktycznych ćwiczeń może kosztować życie lub zdrowie.

Polskie realia a chemia w branży sprzątającej

W Polsce rynek profesjonalnego utrzymania czystości charakteryzuje się wysoką konkurencją cenową, co sprawia, że wiele firm ogranicza inwestycje w rozwój kadr do absolutnego minimum. Z jednej strony obowiązują przepisy BHP oraz regulacje unijne dotyczące klasyfikacji, etykietowania i stosowania chemikaliów. Z drugiej strony w praktyce pracownik często otrzymuje jedynie krótką instrukcję, jak rozcieńczyć koncentrat i jak przechowywać preparat w oryginalnym opakowaniu. To za mało, jeśli mówimy o substancjach, które w przypadku niewłaściwego użycia mogą spowodować poparzenia skóry, uszkodzenia oczu, a nawet wytworzyć toksyczne opary i poparzyć drogi oddechowe pracownika” mówi Wojciech Kołakowski z firmy szkoleniowej Clean Mode i wiceprezes PIGC.

Na rynku widać też zjawisko bagatelizowania kwestii magazynowania i transportu chemikaliów. Pomieszczenia przeznaczone do przechowywania środków często nie spełniają wymogów wentylacji czy zabezpieczeń przeciwpożarowych, a pracownicy nie są przygotowani do reagowania na wycieki lub niebezpieczne reakcje chemiczne. To prosta droga do powtórzenia scenariusza podobnego do katalońskiego, choćby w skali pojedynczego obiektu, a zamkniętych pomieszczeniach dużo łatwiej o tragedię niż na otwartym terenie.

Poziom szkoleń – minimum czy inwestycja w bezpieczeństwo

Minimalne szkolenie BHP jest obowiązkiem, ale nie gwarancją bezpieczeństwa. Najczęściej sprowadza się do przedstawienia podstawowych zasad przechowywania i użytkowania chemikaliów, omówienia znaków ostrzegawczych i wręczenia instrukcji stanowiskowej. Tymczasem praktyka pokazuje, że to zdecydowanie za mało.

Nowoczesne podejście do zarządzania bezpieczeństwem w branży sprzątającej zakłada, że szkolenie nie może być traktowane jako formalność, ale jako proces ciągły i dostosowany do realiów danego obiektu. Powinno obejmować między innymi symulacje sytuacji awaryjnych, ćwiczenia z użyciem środków ochrony indywidualnej, praktyczne pokazy mieszania i rozcieńczania chemikaliów oraz procedury postępowania w razie wypadku.

Warto podkreślić, że w Polsce coraz częściej pojawiają się firmy, które wprowadzają takie praktyki i traktują szkolenia jako inwestycję w bezpieczeństwo oraz reputację. Klienci, szczególnie ci z sektora przemysłowego czy usługowego, zaczynają wymagać od kontraktorów nie tylko niskiej ceny, ale także wysokiego poziomu profesjonalizmu i przygotowania pracowników.

Społeczna odpowiedzialność i wizerunek branży

Wypadki chemiczne, choć rzadkie, nie uderzają jedynie w zdrowie pracowników czy przechodniów. Uderzają też w reputację całej branży. Obraz płonącej hali i ludzi w maskach gazowych szybko staje się viralem, który trudno zatrzeć. Wizerunek sprzątania jako zawodu niskoprestiżowego pogłębia się jeszcze bardziej, gdy pokazuje się go jako działalność niebezpieczną, chaotyczną i pozbawioną odpowiednich standardów.

Firmy, które chcą budować długofalową przewagę konkurencyjną, muszą zrozumieć, że inwestowanie w szkolenia i bezpieczeństwo pracowników to element ich odpowiedzialności społecznej. To także szansa na przyciągnięcie młodszych pokoleń, które szukają pracodawców odpowiedzialnych, dbających o ludzi i środowisko.

Edukacja pracowników i klientów

Ważnym aspektem jest także edukacja klientów, którzy często decydują się na najtańszą ofertę, nie zastanawiając się, jakie ryzyko kryje się za brakiem zaawansowanych szkoleń. Firmy sprzątające powinny jasno komunikować, że ich pracownicy są przygotowani do pracy z niebezpiecznymi substancjami i wiedzą, jak reagować w razie incydentu. Takie podejście buduje zaufanie i pozwala odróżnić się od konkurencji, która stawia jedynie na niską cenę.

Polska przed wyborem

Incydent w Katalonii pokazuje, że ryzyko wypadków związanych z chemią istnieje nawet w krajach o wysokim poziomie rozwoju i regulacji. Polska branża cleaningowa stoi dziś przed wyborem: albo nadal będziemy traktować szkolenia jako koszt i formalność, albo zaczniemy inwestować w wiedzę i umiejętności pracowników.

Tylko druga droga daje szansę na podniesienie prestiżu zawodu, zapewnienie realnego bezpieczeństwa i budowanie rynku, w którym nie tylko klienci, ale też pracownicy czują się chronieni. W przeciwnym razie wystarczy jeden poważny incydent, aby całe środowisko znalazło się w centrum kryzysu, z którego wyjście będzie kosztowne zarówno finansowo, jak i wizerunkowo.

Polski rynek profesjonalnego utrzymania czystości potrzebuje zmiany podejścia do kwestii chemii i bezpieczeństwa pracy. Szkolenia muszą wykraczać ponad minimum określone przepisami BHP i obejmować realne przygotowanie do pracy z substancjami chemicznymi. Incydent w Katalonii to dowód, że brak odpowiedniego przygotowania może prowadzić do tragedii nawet tam, gdzie przepisy są restrykcyjne i kontrola jest wysoka.

Dbanie o pracowników to nie koszt, ale inwestycja w bezpieczeństwo, prestiż i przyszłość całej branży. A odpowiedzialny pracodawca to ten, który rozumie, że czyste przestrzenie publiczne zaczynają się od dobrze przygotowanego i bezpiecznego człowieka.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp

Zapisz się na newsletter

Nigdy nie przegap żadnych ważnych wiadomości. Poinformujemy Cię o nowym wydaniu magazynu Forum Czystości. Zapisz się już teraz!