Pandemia COVID-19 wywołana przez wirus SARS-CoV-2 rozpoczęła się w Chinach w listopadzie 2019 a została uznana przez WHO za pandemię w marcu 2020. Do Polski dotarła z początkiem 2020 r. największe nasilenie zachorowań wywołując od połowy 2020 do końca 2021r.
Czy to już tak dawno, że możemy zacząć zapominać tamte wydarzenia?
Możemy jeszcze przypomnieć sobie tamce wydarzenia i te, towarzyszące im, szczególnie trudne emocje. Informacje o narastającej lawinowo liczbie zachorowań, uświadomienie sobie, że konsekwencje tychże to nie tylko ,,katarek i ból mięśni”, że cytując słowa innej piosenki „…oprócz grypy azjatyckiej i kaca jest zagłada z której się nie wraca…”.
To co wtedy nastąpiło, uświadomienie i częstokroć doświadczenie intensywności objawów a nawet, jeszcze bardziej, realnego zagrożenia życia zdawało się, że na zawsze zmieni nasze myślenie o tym jak zapobiegać potencjalnym zagrożeniom zdrowotnym.
Szpitale tymczasowe i częstokroć heroiczna postawa całego ich personelu lekarzy, pielęgniarek, salowych, personelu pomocniczego, praca zdalna, zamknięte sklepy, odwołane imprezy i spotkania, szczepienia, maseczki, środki dezynfekcyjne do rąk i powierzchni, a patrząc branżowo „wzbogacenie” zakresu działań personelu sprzątającego o dezynfekcje stref dotykowych, zamgławianie czy ozonowanie pomieszczeń, dostarczanie dla siebie i Klientów płynów do dezynfekcji rąk czy powierzchni, czy to naprawdę ,, Przeminęło z wiatrem”? Patrząc na przywołane poniżej wybrane informacje prasowe z 2 połowy tego roku możemy przypuszczać, że może okazać się, że jednak nie.
„…W Stanach Zjednoczonych i wielu innych krajach trwa już jedenasta fala zakażeń COVID-19, napędzana przez dwie wyjątkowo zakaźne mutacje koronawirusa. To NB.1.8.1, nazwaną „Nimbus”, oraz XFG, znaną jako „Stratus”. W Europie krążą dwa nowe warianty koronawirusa – XFG (Stratus) oraz NB.1.8.1 (Nimbus). Choć według brytyjskich służb zdrowia nie powodują one cięższego przebiegu choroby niż dotychczasowe odmiany, eksperci zwracają uwagę na pewien nietypowy objaw, który powinien wzbudzić szczególną czujność, zwłaszcza u osób starszych. – Jeśli pacjenci odczuwają problemy, takie jak dezorientacja, powinni pilnie szukać porady. Coraz więcej pacjentów przywozi z wakacji wirusa…”
W naszym przekonaniu, opartym o obserwacje i rozmowy z zainteresowanymi tematem, zmiany dotyczące sposobów utrzymania higieny, niestety nie zawsze zostały utrzymane w aktualności. Po pierwszym okresie podwyższonej świadomości zagrożeń część Klientów, często z obiektywnych przyczyn takich jak problemy finansowe ale i czasem z niezamierzonych „zaników pamięci” zrezygnowała z tych działań zapobiegających przenoszeniu się potencjalnych zakażeń. Nadal można spotkać obiekty użyteczności publicznej, biura czy hotele w których pozostały tabliczki informacyjne o środkach zapobiegawczych czy dozowniki płynów do dezynfekcji rąk. To czy te dozowniki są napełnione jest dość indywidualnym zjawiskiem.
Dezynfekcja powierzchni z kolei jest zazwyczaj definiowana przez zapisy umów i zakresy obowiązków. To również jest kwestia której nie da się zamknąć jednym zdaniem. Niemniej z informacji, które do nas docierają można wywnioskować, że nadal z dezynfekcją najczęściej kojarzonym pomieszczeniem jest toaleta a dokładniej muszla klozetowa. Tam też najczęściej spotkać można dozowniki do płynów dezynfekcyjnych. Nic w tym złego, wręcz przeciwnie, aczkolwiek warto jest naszym zdaniem sięgnąć po wiedzę i doświadczenia branży specjalizującej się zwalczaniu drobnoustrojów tj. szeroko rozumianego szpitalnictwa.
Dla osób zajmujących się profesjonalnym utrzymaniem czystości i związanych z tym tematem Klientów bardzo często, nawykowo, wyrazem wysokiej jakości jest stan czystości, głównie wizualnej, posadzek. Takie podejście, aczkolwiek mające swoje uzasadnienie nie uwzględnia wiedzy znanej wszystkim odpowiedzialnym za higienę i czystość obiektów służby zdrowia, że miejscami w których znajduje się najwięcej drobnoustrojów.
Miejscami z których mogą być przenoszone pomiędzy użytkownikami pomieszczeń są tzw. strefy dotykowe. Są to klamki, włączniki świateł, poręcze i inne tym podobne obszary zlokalizowane w ogólnodostępnych pomieszczeniach, windach, czy choćby pokojach biurowych, szczególnie tzw. open spacea’ch. Oczywiście takie obszary szczególnie „groźne” występują w dużym nasileniu w obiektach ogólnodostępnych jak galerie handlowe, urzędy, dworce komunikacyjne czy tym podobne.
Co więc chcemy, jako PIGC, rekomendować zarówno Klientom jak i wykonawcom profesjonalnych usług porządkowo czystościowych?
- Przede wszystkim zasięgajcie wiedzy u wiarygodnych źródeł, współpracujcie z profesjonalistami, jeśli szukacie oszczędności nie idźcie pozornie najszybszą drogą cięcia zakresu prac.
- Zacznijcie od ocenienia potencjalnych zagrożeń dotyczących Was, Klientów i wykonawców. Zgromadźcie informacje jak tym konkretnym zjawiskom można zapobiec lub, jeśli wystąpią, zwalczać je.
- Wykorzystajcie już posiadane zasoby, sprawdźcie czy są sprawne i gotowe do wykorzystania. Myślimy tu zarówno o zasobach fizycznych jak i zapisach umowowych.
- Warto mieć zapisane w umowie, że pewne działania czy zaopatrzenie będzie realizowane okresowo, a w przypadku problemów epidemiologicznych wykonawca będzie mógł w uzgodnieniu z Klientem wykonać te działania w zwiększonym zakresie. Takie zapisy warto mieć, sprawdzić czy są lub wprowadzić je do umowy lub do warunków oczekiwanych w przypadku postępowań zamawiających usługę.
Jeśli będziecie potrzebować sięgnijcie po wiedzę naszą lub za naszym pośrednictwem.
Życzymy i wierzymy, że prawdziwe i trafne, w dobrym tego słowa znaczeniu, okaże się powiedzenie „Mądry Polak po szkodzie” a nie „… że i przed szkodą i po szkodzie głupi…”








