13 sierpnia 2025 roku kanadyjskie media obiegła wiadomość o śmierci pracowniczki serwisu sprzątającego na uniwersytecie Simon Fraser (SFU) w Kolumbii Brytyjskiej. Sprawę nagłośnił portal The Tyee, wskazując na nadmierne obciążenie pracą, niewystarczające wsparcie psychiczne oraz brak odpowiedniego zainteresowania dobrostanem pracowników ze strony zleceniodawców i zarządców obiektów .
To wydarzenie wstrząsnęło opinią publiczną w Kanadzie, kraju, który często stawiamy sobie za wzór, jeśli chodzi o standardy pracy, prawa pracownicze czy świadomość społeczną. I właśnie dlatego powinniśmy spojrzeć na tę tragedię z niepokojem: skoro do takiego incydentu mogło dojść w wysoko rozwiniętej Kanadzie, to dlaczego mielibyśmy sądzić, że Polska, gdzie prestiż zawodu sprzątacza jest jeszcze niższy, a troska o wellbeing pracowników nierzadko ogranicza się do haseł reklamowych, jest od tego wolna?
Zawód niskiego prestiżu, a pracownik wysokiego ryzyka
Praca sprzątacza wciąż postrzegana jest jako profesja „ostatniego wyboru”. W oczach wielu osób to zawód niewidzialny: wykonawca jest obecny w biurowcu, galerii czy szpitalu, ale jego pracy nie zauważamy dopóki… coś nie zostanie zrobione źle. To zaniżanie prestiżu przekłada się bezpośrednio na warunki, niskie stawki, brak programów rozwojowych, ignorowanie potrzeb psychicznych i to na każdym stanowisku w hierarchii, od sprzątacza po menedżera czy handlowca.
Tragedia z Kanady nie jest więc tylko „lokalnym dramatem”. Jest sygnałem ostrzegawczym, że traktowanie pracowników sprzątających jak siły roboczej do wykonywania monotonnych zadań, bez realnego wsparcia i szacunku, prowadzi do konsekwencji, które mogą być tragiczne.
Życie to nie tylko praca, znaczenie równowagi
Współczesne badania nad efektywnością jasno pokazują: pracownik przeciążony, pozbawiony równowagi między życiem zawodowym a prywatnym (w którym często to właśnie czas spędzony w pracy jest przez pracownika postrzegany jako czas psychicznego odpoczynku), prędzej czy później traci zdrowie, psychiczne i fizyczne. Branża cleaningowa jest szczególnie narażona: praca w godzinach nocnych, w dniach ogólnie uznanych dla innych profesji za dni wolne, duża presja czasowa, powtarzalność i brak poczucia sensu.
Zarówno w Kanadzie, jak i w Polsce, niewiele firm realnie inwestuje w opiekuńczą kulturę organizacyjną. A przecież wellbeing to nie modny dodatek w korporacyjnych slajdach, ale fundament odpowiedzialności społecznej. Czy nie jest paradoksem, że wymagamy od pracowników dbania o higienę i czystość przestrzeni publicznych, a sami nie dbamy o higienę ich życia zawodowego?
Odpowiedzialność społeczna pracodawcy
Każda firma zatrudniająca ludzi, niezależnie od branży, powinna przyjąć do wiadomości, że odpowiada nie tylko za wyniki finansowe, ale też za życie i zdrowie swoich pracowników. To oznacza nie tylko przestrzeganie przepisów BHP, ale też stworzenie mechanizmów wsparcia psychologicznego, prowadzenie dialogu o obciążeniach i oczekiwaniach oraz projektowanie pracy w sposób, który umożliwia rozwój i daje poczucie sensu.
Branża sprzątająca nie może dłużej udawać, że jest z tego zwolniona. Przeciwnie, to właśnie tutaj świadomość i odpowiedzialność powinny być największe, bo pracujemy z grupą szczególnie narażoną: często migrantami, osobami o niższym statusie społecznym, bez silnej pozycji negocjacyjnej.
Edukacja pracowników – zacznijmy od podstaw w szkołach i na uczelniach
Młode pokolenie w Polsce jest inne niż 20 lat temu. Dzisiejsi uczniowie i studenci są coraz bardziej świadomi swoich praw i obowiązków. Wiedzą, że życie nie kończy się na pracy, i coraz głośniej domagają się tego, by miejsce pracy respektowało ich cele życiowe, wartości i poczucie równowagi.
To właśnie do nich powinniśmy adresować komunikację, nie tylko w formie rekrutacji, ale też programów edukacyjnych. W szkołach średnich i na uczelniach wyższych, nawet wobec braku dedykowanych kierunków edukacyjnych, należy mówić o roli sektora utrzymania czystości, o możliwościach kariery w facility management, o ścieżkach awansu. Bo tylko wtedy branża ma szansę pozyskać nowych, świadomych i ambitnych pracowników.
Nowoczesne szkolenia i programy motywacyjne
Nie możemy też zapominać, że młodzi ludzie oczekują szkoleń dostosowanych do ich realiów w tym tych cyfrowych. To już nie mogą być nudne prezentacje o technikach sprzątania. Szkolenia powinny być interaktywne, oparte o e-learning, elementy grywalizacji, a nawet o wiedzę holistyczną, obejmującą nie tylko „jak czyścić”, ale i „jak dbać o siebie, pracując w tej branży”.
Podobnie programy motywacyjne: karty benefitowe czy symboliczne premie nie wystarczą. Pracownicy chcą być zauważani, doceniani i traktowani poważnie. Chcą wiedzieć, że ich rola, choć często niewidoczna, ma ogromne znaczenie dla funkcjonowania społeczeństwa.
Polska, przed czy po tragedii?
Incydent z Kanady jest przestrogą. Ale pytanie brzmi: czy potraktujemy go jako ostrzeżenie, czy poczekamy, aż podobny nagłówek pojawi się w polskich mediach?
Dziś w naszym kraju setki pracowników cleaningowych pracują na granicy wytrzymałości, bez wsparcia psychicznego, bez programów rozwoju, bez poczucia prestiżu. To tykająca bomba. A przecież tragedii można zapobiec, wystarczy, by pracodawcy zaczęli naprawdę interesować się dobrostanem ludzi, którzy każdego dnia dbają o czystość naszych przestrzeni.
Co teraz?
Śmierć sprzątaczki w Kanadzie nie jest „ich problemem”, to nasz wspólny sygnał alarmowy. Skoro do tragedii doszło w kraju, który uchodzi za wzór, tym bardziej powinniśmy uznać, że może wydarzyć się i u nas.
Dlatego polska branża cleaningowa musi pilnie wprowadzić zmiany: zadbać o równowagę życiową pracowników, stworzyć programy psychologicznego wsparcia, podnieść prestiż zawodu, edukować młodych ludzi i inwestować w szkolenia dopasowane do nowego pokolenia.
Bo czystość przestrzeni publicznych zaczyna się od czystych intencji wobec tych, którzy ją tworzą.








