BHP na lato w firmie sprzątającej. Upał to nie detal, tylko ryzyko organizacyjne

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp
BHP na lato w firmie sprzątającej

Latem w firmie sprzątającej bardzo łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że skoro zakres prac się nie zmienia, to organizacja pracy też może zostać taka sama. Przecież nadal trzeba posprzątać biuro, umyć sanitariaty, opróżnić kosze, uzupełnić higienę, ogarnąć kuchnię, wejście i ciągi komunikacyjne.

Tylko że latem ta sama praca potrafi oznaczać zupełnie inne obciążenie dla człowieka.

Pracownik, który zimą spokojnie wykonuje serwis po godzinach pracy biura, w lipcu może wejść do nagrzanego pomieszczenia bez klimatyzacji, z ograniczoną wentylacją, po całym dniu upału. Do tego dochodzi wysiłek fizyczny, środki chemiczne, rękawice, kontakt z wodą, przenoszenie worków, praca w sanitariatach, czasem także mycie przeszkleń, wejść albo powierzchni przy drzwiach, gdzie temperatura bywa jeszcze wyższa.

I właśnie dlatego BHP na lato nie powinno być dodatkiem do grafiku. Powinno być elementem zarządzania usługą.

W firmie sprzątającej największym błędem jest traktowanie upału jak prywatnego problemu pracownika. „Niech sobie weźmie wodę”, „niech otworzy okno”, „niech zrobi szybciej i wyjdzie”. To brzmi prosto, ale w praktyce oznacza brak kontroli nad ryzykiem. A ryzyko latem jest bardzo konkretne: odwodnienie, osłabienie, spadek koncentracji, poślizgnięcia, błędy przy chemii, gorsza jakość pracy i większa podatność na wypadki.

W sprzątaniu widać to szczególnie dobrze. Gdy pracownik jest zmęczony i przegrzany, szybciej skraca procedury. Może użyć zbyt dużej ilości środka, nie doczytać etykiety, pomylić preparaty, nie założyć rękawic albo zostawić mokrą podłogę bez właściwego oznaczenia. To nie zawsze wynika z lekceważenia. Często wynika z przeciążenia.

Latem trzeba więc patrzeć na BHP szerzej niż tylko przez pryzmat wody i temperatury.

Pierwsza sprawa to organizacja czasu pracy

Jeżeli na obiekcie są zadania cięższe fizycznie, lepiej planować je na chłodniejsze godziny, a nie wtedy, gdy pomieszczenia są najbardziej nagrzane. Dotyczy to szczególnie prac okresowych, maszynowego mycia podłóg, doczyszczania sanitariatów, mycia garaży, wejść, zapleczy technicznych i przeszkleń. Nie każdą pracę trzeba robić w najtrudniejszym momencie dnia tylko dlatego, że „tak było w harmonogramie”.

Druga sprawa to realny dostęp do napojów

Nie chodzi o jedną butelkę wody wrzuconą do samochodu koordynatora. Chodzi o stały dostęp do płynów tam, gdzie pracownik faktycznie wykonuje pracę. W upalne dni woda nie jest uprzejmością. Jest elementem bezpiecznej organizacji pracy.

Trzecia sprawa to przerwy

W wielu firmach sprzątających nadal pokutuje przekonanie, że przerwa to strata czasu. Tymczasem latem krótka przerwa może zapobiec błędowi, zasłabnięciu albo wypadkowi. Dobrze zarządzana przerwa nie rozbija pracy. Ona ją zabezpiecza.

Czwarta sprawa to chemia

Wysoka temperatura może zwiększać dyskomfort pracy ze środkami chemicznymi, szczególnie w małych, słabo wentylowanych pomieszczeniach. Latem trzeba jeszcze mocniej pilnować zasad: nie mieszać preparatów, nie przelewać ich do nieopisanych butelek, nie zwiększać stężenia „dla lepszego efektu”, nie pracować w zamkniętym sanitariacie bez przewietrzenia, nie zostawiać środków chemicznych w nagrzanym samochodzie albo na słońcu.

Piąta sprawa to obuwie i poślizgnięcia

Latem pracownicy częściej chcą pracować „lżej”: w cieńszych butach, czasem w obuwiu, które nie nadaje się do pracy na mokrej powierzchni. To prosty przepis na uraz. W firmie sprzątającej odpowiednie obuwie robocze nie jest sezonową opcją. Jest podstawą, bo mokra podłoga, schody, łazienka, kuchnia i wejście do budynku nie wybaczają przypadkowości.

Szósta sprawa to kontakt z klientem

Warto jasno komunikować, że w czasie wysokich temperatur niektóre prace mogą wymagać innej organizacji. Profesjonalna firma nie mówi: „nie da się”. Profesjonalna firma mówi: „zrobimy to bezpiecznie, ale w odpowiednim czasie, przy odpowiednim zabezpieczeniu i przy zachowaniu rozsądnych warunków pracy”.

To szczególnie ważne przy pracach dodatkowych. Latem klient może poprosić: „proszę jeszcze umyć witrynę”, „proszę wynieść kartony”, „proszę doczyścić wejście”, „proszę zrobić magazyn, bo teraz jest luźniej”. Każda taka prośba powinna przejść przez prosty filtr: czy mamy ludzi, czas, sprzęt, wodę, wentylację, środki ochrony i zgodę na rozszerzenie zakresu?

Bo BHP latem to nie jest tylko reakcja na upał. To umiejętność powiedzenia: zanim zrobimy więcej, sprawdźmy, czy da się to zrobić bezpiecznie.

Najgorsze, co może zrobić firma sprzątająca, to udawać, że lato niczego nie zmienia. Zmienia bardzo dużo. Zmienia tempo pracy, obciążenie organizmu, ryzyko błędów, komfort pracownika i jakość usługi. A tam, gdzie spada koncentracja, bardzo szybko rośnie liczba problemów.

Dlatego dobra procedura na lato powinna być prosta i praktyczna. Przed falą upałów warto sprawdzić obiekty, godziny pracy, dostęp do wody, możliwość przerw, zakres prac okresowych, wentylację pomieszczeń, stan obuwia, dostępność rękawic i sposób przechowywania chemii. Nie po to, żeby tworzyć kolejne papiery. Po to, żeby ludzie wiedzieli, jak pracować bezpiecznie, a koordynatorzy wiedzieli, gdzie mogą pojawić się problemy.

W branży sprzątania często mówi się, że najważniejszy jest efekt. To prawda, ale tylko częściowo. Efekt nie może powstawać kosztem zdrowia ludzi. Dobra firma sprzątająca dowozi czystość, ale robi to w sposób kontrolowany, odpowiedzialny i przewidywalny.

Latem profesjonalizm widać nie tylko po tym, czy podłoga jest czysta. Widać go po tym, czy firma potrafi ochronić pracownika, utrzymać jakość i nie dopuścić do sytuacji, w której upał zaczyna zarządzać usługą zamiast człowieka.

Bo BHP na lato to nie jest sezonowy komunikat na tablicy. To test dojrzałości organizacyjnej firmy sprzątającej.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp

Zapisz się na newsletter

Nigdy nie przegap żadnych ważnych wiadomości. Poinformujemy Cię o nowym wydaniu magazynu Forum Czystości. Zapisz się już teraz!