Wprowadzenie do profesjonalnego obrotu chemii „domowej”

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp
Wprowadzenie do profesjonalnego obrotu chemii „domowej"

Wprowadzenie do profesjonalnego obrotu chemii „domowej” – czy to mieszanek własnych, czy środków z marketu – prędzej czy później kończy się problemem. Nie dlatego, że te produkty są z definicji złe, ale dlatego, że nie są stworzone do pracy w takich warunkach i na taką skalę.

Na początku wszystko wygląda dobrze. Firma upraszcza temat: zamiast zamawiać profesjonalną chemię, bierze produkty z półki sklepowej i kilka własnych mieszanek. Tanie, dostępne od ręki, bez kombinowania z dostawcami. Nawet brzmi dobrze marketingowo – „bardziej naturalnie”.

Pierwsze tygodnie mijają bez większych sygnałów. Sprzątanie zrobione, klient nie zgłasza uwag. Na pierwszy rzut oka wszystko gra.

Dopiero po czasie zaczynają wychodzić drobiazgi. W jednym biurze podłoga zaczyna się kleić. Niby czysta, ale coś jest nie tak – szybciej łapie brud, pojawiają się smugi. Klient jeszcze nie robi afery, ale zaczyna dopytywać.

W innym miejscu temat jest już poważniejszy. Pracownik bierze środek do łazienki „na kamień” i używa go też na kamiennym parapecie. Logika jest prosta: skoro usuwa osad, to zadziała. Zadziałał – tylko że razem z warstwą powierzchni. Po kilku dniach widać matowe plamy. I tego już się nie cofnie.

Równolegle zaczynają się sytuacje typowo operacyjne. Ktoś dolewa jednego środka do drugiego, bo „słabo działa”. Niestety wynik takiego połączenia może być zgoła odwrotny – dwa w zasadzie dobre produkty zmieszane ze sobą mogą się nawzajem neutralizować. Dodatkowo może dojść do niepożądanych skutków takich jak: szczypanie w gardle, swędzenie skóry itp. (opary), spienienie się środka, przerwana praca, wietrzenie pomieszczenia. Niby nic wielkiego, ale dokładnie tu widać, że nikt nie ma kontroli nad tym, co faktycznie jest używane.

Pojawia się też temat klientów. W apartamencie ktoś reaguje na zapach – mieszanka z dodatkiem olejków okazuje się zbyt intensywna. Telefon od właściciela jest konkretny: „co zostało użyte?”. I tu zaczyna się problem, bo odpowiedź brzmi mniej więcej: „no… nasza mieszanka”.

Kulminacja przychodzi dopiero przy szkodzie. W obiekcie wychodzą uszkodzenia powierzchni. Sprawa trafia do ubezpieczyciela. Pada standardowe pytanie o użyty środek. I nagle okazuje się, że nie ma dokumentacji, nie ma składu, nie ma nic, co można pokazać. W kontekście REACH Regulation i CLP Regulation to jest moment, w którym kończą się argumenty.

I wtedy wychodzi coś, co wcześniej było niewidoczne: ta „oszczędność” od początku była tylko przesunięciem ryzyka. Warto wspomnieć o wiedzy odnośnie powierzchni na jakich pracujemy ( ich odporności na środki chemiczne) – może dojść do zmatowienia lub też niestety nieodwracalnego uszkodzenia podłoża. Czynnikiem często pomijanym jest czas działania środka na powierzchni co również może mieć negatywne skutki.

Największy problem nie polega na tym, że ktoś użył tańszego środka. Problem polega na utracie kontroli – nad składem, nad reakcjami, nad tym, co się stanie z powierzchnią albo z użytkownikami. We własnym  domu można sobie pozwolić na wiele rzeczy. W usłudze dla klienta – już nie.

Jeśli firma chce ciąć koszty albo upraszczać proces, to powinna robić to tam, gdzie ma nad tym kontrolę – w dozowaniu,  organizacji oraz dobranej technologii (dodatkowy sprzęt i urządzenia).

Profesjonalna chemia nie jest „droższa dla zasady”. Ona zawiera coś konkretnego: przewidywalność, bezpieczeństwo i możliwość obrony swoich decyzji, kiedy coś pójdzie nie tak. I to jest dokładnie ten moment, w którym widać różnicę.

Przykład: Już każda rodzina prawdopodobnie posiada zmywarkę. Wiemy że nawet najbardziej eco program w domowych zmywarkach trwa minimum 25-30 minut. Zmywarka w obiektach typu hotele, restauracje zmywa naczynia w czasie ok. 1,5-3 minut. Nie ze względu na swoje gabaryty ale z powodu profesjonalnych środków myjących., które potrafią w sposób zdecydowanie szybszy myć i dezynfekować naczynia.

REACH Regulation
To system kontroli substancji chemicznych w Unii Europejskiej. Nakłada na producentów i importerów obowiązek rejestracji, oceny i udowodnienia bezpieczeństwa stosowania danej substancji.
W praktyce oznacza to m.in. konieczność posiadania kart charakterystyki (SDS), określenia ryzyk, sposobu bezpiecznego użycia oraz ewentualnej konieczności użycia środków ochrony indywidualnej (rękawiczki, okulary czasem fartuch ochronny czy specjalne obuwie).

CLP Regulation
To regulacja dotycząca klasyfikacji, oznakowania i pakowania chemii. Określa, jakie zagrożenia ma dany produkt i jak powinien być oznaczony (piktogramy, hasła ostrzegawcze, informacje o ryzyku).
Dzięki temu użytkownik wie, z czym ma do czynienia i jak bezpiecznie tego używać.

Autor

  • Wojciech Rakowski

    Dyrektor zarządzający firmy KRCleaning. Z branżą usług sprzątania związany od 2009 roku. Odpowiada za kompleksowe zarządzanie procesami operacyjnymi - od pozyskania klienta, przez uruchomienie kontraktów, po nadzór i audyty obiektów. Doświadczenie zawodowe zdobywał od poziomu prac operacyjnych, co dziś stanowi fundament skutecznego zarządzania jakością usług. Obecnie specjalizuje się w obsłudze obiektów biurowych.

    View all posts
Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Pocket
WhatsApp

Zapisz się na newsletter

Nigdy nie przegap żadnych ważnych wiadomości. Poinformujemy Cię o nowym wydaniu magazynu Forum Czystości. Zapisz się już teraz!